Przejdź do głównej zawartości

Przegrupowanie

 

    Kiedy byłem uczniem liceum, chciałem w swej młodzieńczej naiwności pełnić służbę oficera Zarządu Kontrwywiadu UOP. Pod tym kątem wybierałem uczelnię - bo szczerze powiedziawszy nie wiedziałem wtedy co chciałbym studiować. Służba - to mnie interesowało. Tak na marginesie powiem tylko, że Urząd Ochrony Państwa rozwiązano gdy byłem na bodajże trzecim roku.

    Jeszcze wcześniej, bo już w podstawówce, pisałem książki do szuflady. Zawsze sensacyjne i  opowiadające o heroizmie i ratowaniu niewinnych. Cały mój dorobek literacki to dwa opowiadania wydane w tomiku "Ciężar decyzji". W praktyce okazało się, że wymyślanie fabuły mnie nie kręci. Wolę analizować akta spraw, które zdarzyły się naprawdę. 

    Minęły lata i oto w roku 2014 poznałem Janusza Szostaka, redaktora naczelnego magazynu kryminalnego Reporter. Tak zaczęła się moja przygoda z pisaniem artykułów o niewykrytych zbrodniach. 

    Nagle pod koniec 2021 roku Janusz Szostak zmarł, zaś Reporter stał się historią. Ostatni artykuł, który napisałem już się nie ukazał. A szkoda, bo ujawniał nowe tropy pewnej zbrodni.

    W pierwszej chwili planowałem zlikwidować też blog. Po jakimś czasie postanowiłem jednak powrócić do spraw, które opisałem jeszcze jako dziennikarz. Gdy opiszę ostatnią z nich, zamknę swoje archiwum. 

    W najbliższym czasie powrócę na ten blog, jak również na media społecznościowe. Jeszcze jeden raz spróbujemy poszukać kilku zbrodniarzy, którzy  cieszą się wolnością.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wtedy wszystko musiało zostawać za drzwiami - część 6

  Nigdy wcześniej nie zajmowałem się samobójstwem rozszerzonym, ani w ogóle samobójstwem. Wydawało mi się, że takiej zbrodni może dokonać tylko jakiś psychopata, może sadysta. Zabić żonę w gniewie, to można sobie wyobrazić. Ale własne dzieci? Szczególnie gdy wyobrazimy sobie tę sytuację, że córka ukryta w pokoju, płacze i błaga swego ojca by ją wypuścił, ten zaś przedziera się przez dziurę w ścianie by ją zabić. Czy nie przyszło mu do głowy, by pozostawić dziewczynkę przy życiu? Być może podobne pytania zadawali sobie ludzie w 1986 roku? Może stąd wzięła się legenda o tym, że Milicja zatuszowała napad na dom? Po latach mylę sobie, że sprawca i tak bardziej humanitarnie potraktował swoje dzieci – zastrzelił je. Swojej matce i siostrze zablokował drogę ucieczki drewnianymi belkami i planował, że spali je żywcem. Odnoszę wrażenie, że największy ładunek gniewu skierował w ich stronę.   Z akt śledztwa wynika, że Aldona K. i Janusz Sz. wzięli ślub we wrześniu 1971r. Ona miała wi...

Elżbieta odc. 6

  Śledztwo w sprawie zabójstwa Elżbiety umorzono w 1988 roku. W spawie zapadła cisza. Zmienił się system polityczny, Milicja stała się Policją. Potem minęły lata 90 ze swym ogromem zbrodni. Nadszedł czerwiec 2003 roku. Od zbrodni minęło więc 16 lat.  3 Czerwca 2003. do matki dziewczyny zadzwonił nieznany jej mężczyzna i powiedział, że ogląda właśnie magazyn 997 i wie, kto zabił Elżbietę i w związku z tym chce otrzymać nagrodę. Kobieta powiedziała, że nie ma pieniędzy. Mężczyzna rozmawiał z nią dalej. Wskazał sprawców z imienia i nazwiska. Wskazał również, który z nich byłby gotów zeznawać. Co ciekawe, wskazał także drugie zabójstwo, którego miał dopuścić się ten sam sprawca. Kilka dni później mężczyzna zadzwonił jeszcze raz, a potem ponownie. Tym razem telefon matki był już objęty kontrolą operacyjną. Sprawie nadano kryptonim "Ukryty". Zanim za tydzień opiszę ten wątek chciałbym zwrócić uwagę na osobę dzwoniącego. Na tyle na ile udało mi się ustalić w roku 2003 w programie 99...

Wtedy wszystko musiało zostawać za drzwiami - część 7

  Z akt śledztwa wyłania się obraz konfliktu, który powoli prowadził do tragicznego rozwiązania. Konfliktu, który kosztował życie dwojga dzieci. Podłożem całej tej sytuacji była prawdopodobnie walka o dom. Dom, który stał się potem symbolem tragedii i w internecie był opisywany jako „nawiedzony”. Jak już pisałem w roku 1976, jeszcze za życia rodziców nastąpił podział majątku rodziny Sz. Jego skutkiem miała być spłata dwóch sióstr i przejęcie gospodarstwa przez Janusza Sz. Jedna siostra Jolanta P. mieszkała pod Warszawą wraz z rodziną. W przeszłości była zaangażowana w konflikt (Doszło nawet do awantury i szarpaniny), jednak od jakiegoś czasu nie utrzymywała z bratem kontaktów. Co ciekawe gdyby plan Janusza Sz. się powiódł, zgliszcza domu przypadłyby jej. W toku śledztwa Milicjanci pytali nawet świadków czy słyszeli, że Janusz Sz. miał krzyczeć: „To wszystko niech wezmą P. i się udławią.” Sama Jolanta P. pytana w śledztwie o powody zbrodni zeznawała: „Brat bardzo się cieszył...