Sprawami zabójstw zajmuję się od dobrych kilku lat. Zawsze staram się podczas pracy nad kolejną zbrodnią odwiedzić grób ofiary. Zdarzyło mi się raz być także na grobie zabójcy (Tomasza S. "Komandosa"). To element, który mi dużo mówi - czy grób jest zadbany, czy ktoś go odwiedza.
Ofiary morderstw, których akta czytałem są bardzo różne. Kobiety, mężczyźni, bezdomni, dzieci, ksiądz, ochroniarz, rosyjski wor w zakonie, złodziej samochodów. Za każdą teczką kryje się dramat jakiejś rodziny. Dramat często tym większy, że nie wiadomo czemu ta osoba zginęła. Nie wiadomo kto pozbawił ją życia.
Na kilku grobach jeszcze nie byłem, gdyż nie udało mi się ustalić gdzie są. Na jeden nie chadzam bo coś mnie od niego odpycha. (To temat na inną opowieść). Byłem także w każdym miejscu w którym tym ludziom odebrano życie. Najbardziej zapamiętałem podłogę w parafii na Mazowszu, gdzie linoleum pamięta jeszcze tamten dzień.
Największe wrażenie zrobił na mnie grób matki i dwojga dzieci zamordowanych przez ojca i męża. Najbardziej pozytywnie kojarzę grób kobiety, która przez lata była NN a odzyskała imię, twarz i rodzinę (tzw. kobieta ze skrzyni). Jej kuzynka Ewa pisała do mnie w tym roku z cmentarza, że jest szczęśliwa bo była na grobie cioci. To ważne. Dla takich chwil się pracuje.
W Dzień Zaduszny, gdy cmentarze zamknięte otaczam myślami tych wszystkich pomordowanych, których historie poznałem, których ciała widziałem na zdjęciach, których rany poznałem.
Wieczny odpoczynek racz im dać Panie,
a światłość wiekuista niechaj Im świeci,
niech odpoczywają w pokoju wiecznym,
amen.
Komentarze
Prześlij komentarz