Mężczyzna, który zadzwonił do matki Elżbiety (któremu nadano w śledztwie kryptonim "ukryty") w roku 2003 jako sprawcę wskazał A. W okresie gdy zamordowano Elżbietę A. odbywał zastępczą służbę wojskową jako funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej. Często się wtedy zdarzało, że młodzi mężczyźni zamiast do wojska, szli do Milicji (a dokładnie do Oddziałów ZOMO skoszarowanych w Piasecznie.), zaś po tym okresie pozostawali w służbie. Tę drogę przeszło kilku policjantów, których miałem okazję poznać osobiście.
Co ciekawe A. po odbyciu służby w ZOMO nie został przyjęty do służby stałej, co zresztą bardzo przeżył. Przeszedł więc drogę podobną do chłopaka Elżbiety - Grzegorza W. Obaj Panowie w momencie śmierci dziewczyny byli funkcjonariuszami MSW i dla obu kariera w mundurze skończyła się zaraz potem.
Co również ciekawe, wedle słów "ukrytego" - A. miał także zamordować kobietę na terenie dzielnicy Żoliborz w roku 1988, a więc rok po śmierci Elżbiety. Natomiast w roku 1989 "ukryty" miał widzieć jak A. zaatakował na ulicy kobietę, próbował ją zgwałcić przy pomocy patyka, jednak kobiecie udało się wyrwać i uciec.
Wersja zdarzeń opisana przez "ukrytego" miała wyglądać następująco: Elżbieta zostaje przyprowadzona przez A. do mieszkania jego rodziców (które to mieszkanie znajdowało się mniej więcej w pół drogi pomiędzy dyskoteką Radek, a blokiem, w którym mieszkała dziewczyna). Tam odbyła się libacja alkoholowa w której miało uczestniczyć około czterech młodych mężczyzn. Jednego z nich o nazwisku R. Elżbieta miała prosić by jej pomógł, ale on tylko pogłaśniał radio, śmiał się i mówił, że "nic nie słyszy". Elżbieta miała zostać pobita i zgwałcona przez dwóch mężczyzn o nazwiskach L. i D.
Policjanci w roku 2003 podjęli próbę zweryfikowania tej wersji zdarzeń. Ich ustalenia opiszę za tydzień w ostatnim odcinku opowieści.

Komentarze
Prześlij komentarz