Przejdź do głównej zawartości

Elżbieta odc. 4

Sprawa Elżbiety z tego co ustaliłem co najmniej dwukrotnie trafiała do programu 997 emitowanego przez TVP.  Za pierwszym razem krótko po śmierci dziewczyny. Wtedy przedstawiono wersję zdarzeń (wynika to z protokołu przesłuchania świadka z akt sprawy), która zakładała, że dziewczyna była przetrzymywana w jakimś mieszkaniu przez trzech mężczyzn i wielokrotnie zgwałcona.

Za drugim razem już w latach 90 przedstawiono Elżbietę jako łatwą dziewczynę, która nie stroniła od mężczyzn i alkoholu i przedstawiano portret pamięciowy sporządzony na podstawie zeznań Doroty. Jak już ustaliliśmy Elżbieta była normalną dziewczyną, zaś tajemniczy mężczyzna był wytworem fantazji jej koleżanki.

Rodzi się pytanie czy takie przedstawianie spraw w programie 997 pomaga, czy przeszkadza w ich rozwikłaniu?

Poświęćmy więc dzisiaj chwilę i przedstawmy jak mógł wyglądać prawdziwy przebieg zdarzeń.

1. Wiemy już, że Elżbieta nie zginęła na terenie budowy. Jej ciało zostało tam podrzucone w nocy z niedzieli na poniedziałek. Sprawca przed porzuceniem rozebrał je i moim zdaniem zawinął w kołdrę. Stąd guzik pościelowy przy zwłokach.

2. Z tego możemy wnioskować, że sprawca dysponował samochodem. Nie paradował raczej z nagimi zwłokami zawiniętymi w kołdrę po mieście. W roku 1987 Polska była inna. Był mały ruch uliczny, nocą po mieście krążyły taksówki, nocne autobusy i patrole MO. A mimo to sprawca czuł się bezpiecznie ze zwłokami w aucie.

3. Biorąc pod uwagę, że martwy człowiek wcale nie jest taki lekki i wygodny do dźwigania, oraz że  niosąc go można nadziać się na świadków - możemy postawić tezę, że sprawcy ktoś pomagał.

4. Ukrycie zwłok i zabranie przedmiotów identyfikujących ofiarę tj. dokumentów, ubrań wskazuje, że sprawca chciał zyskać czas na zatarcie śladów. Chciał by przez jakiś czas ofiara była anonimowa. Oznacza to, że bał się, że Milicja jednak do niego trafi. To nie był przypadkowy sprawca i przypadkowa ofiara.

4. Z sekcji zwłok Elżbiety wcale nie wynika, by była przetrzymywana,  czy wielokrotnie gwałcona. Wręcz przeciwnie. Sprawca uszkodził błonę dziewiczą ale mógł to zrobić np. palcem. Nie zgwałcił dziewczyny.


5. Sprawca złapał Elżbietę za prawy nadgarstek, a następnie kilka razy uderzył w twarz pięścią, lub kantem dłoni. Złamał jej nos, nabił kilka siniaków. Następnie udusił gołymi rękami. Biorąc pod uwagę obrażenia być może Elżbieta leżała na brzuchu, zaś sprawca siedział na niej i dusił ją. Przypomina to duszenia stosowane w sportach walki.

6. Pobicie, uduszenie, przy jednoczesnym braku cech typowych dla gwałtu rodzi pytanie, czy była to zbrodnia na tle seksualnym, czy też w grę wchodziły silne emocje np. zazdrość.

7. Dalsze postępowanie z ciałem wskazuje, że dramat rozegrał się jakimś mieszkaniu, gdyż sprawca miał dwie doby na przechowanie zwłok, przewiezienie ich i zatarcie śladów.

 Można odnieść wrażenie, że po latach wiemy, że nic nie wiemy... 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wtedy wszystko musiało zostawać za drzwiami - część 6

  Nigdy wcześniej nie zajmowałem się samobójstwem rozszerzonym, ani w ogóle samobójstwem. Wydawało mi się, że takiej zbrodni może dokonać tylko jakiś psychopata, może sadysta. Zabić żonę w gniewie, to można sobie wyobrazić. Ale własne dzieci? Szczególnie gdy wyobrazimy sobie tę sytuację, że córka ukryta w pokoju, płacze i błaga swego ojca by ją wypuścił, ten zaś przedziera się przez dziurę w ścianie by ją zabić. Czy nie przyszło mu do głowy, by pozostawić dziewczynkę przy życiu? Być może podobne pytania zadawali sobie ludzie w 1986 roku? Może stąd wzięła się legenda o tym, że Milicja zatuszowała napad na dom? Po latach mylę sobie, że sprawca i tak bardziej humanitarnie potraktował swoje dzieci – zastrzelił je. Swojej matce i siostrze zablokował drogę ucieczki drewnianymi belkami i planował, że spali je żywcem. Odnoszę wrażenie, że największy ładunek gniewu skierował w ich stronę.   Z akt śledztwa wynika, że Aldona K. i Janusz Sz. wzięli ślub we wrześniu 1971r. Ona miała wi...

Elżbieta odc. 6

  Śledztwo w sprawie zabójstwa Elżbiety umorzono w 1988 roku. W spawie zapadła cisza. Zmienił się system polityczny, Milicja stała się Policją. Potem minęły lata 90 ze swym ogromem zbrodni. Nadszedł czerwiec 2003 roku. Od zbrodni minęło więc 16 lat.  3 Czerwca 2003. do matki dziewczyny zadzwonił nieznany jej mężczyzna i powiedział, że ogląda właśnie magazyn 997 i wie, kto zabił Elżbietę i w związku z tym chce otrzymać nagrodę. Kobieta powiedziała, że nie ma pieniędzy. Mężczyzna rozmawiał z nią dalej. Wskazał sprawców z imienia i nazwiska. Wskazał również, który z nich byłby gotów zeznawać. Co ciekawe, wskazał także drugie zabójstwo, którego miał dopuścić się ten sam sprawca. Kilka dni później mężczyzna zadzwonił jeszcze raz, a potem ponownie. Tym razem telefon matki był już objęty kontrolą operacyjną. Sprawie nadano kryptonim "Ukryty". Zanim za tydzień opiszę ten wątek chciałbym zwrócić uwagę na osobę dzwoniącego. Na tyle na ile udało mi się ustalić w roku 2003 w programie 99...

Wtedy wszystko musiało zostawać za drzwiami - część 7

  Z akt śledztwa wyłania się obraz konfliktu, który powoli prowadził do tragicznego rozwiązania. Konfliktu, który kosztował życie dwojga dzieci. Podłożem całej tej sytuacji była prawdopodobnie walka o dom. Dom, który stał się potem symbolem tragedii i w internecie był opisywany jako „nawiedzony”. Jak już pisałem w roku 1976, jeszcze za życia rodziców nastąpił podział majątku rodziny Sz. Jego skutkiem miała być spłata dwóch sióstr i przejęcie gospodarstwa przez Janusza Sz. Jedna siostra Jolanta P. mieszkała pod Warszawą wraz z rodziną. W przeszłości była zaangażowana w konflikt (Doszło nawet do awantury i szarpaniny), jednak od jakiegoś czasu nie utrzymywała z bratem kontaktów. Co ciekawe gdyby plan Janusza Sz. się powiódł, zgliszcza domu przypadłyby jej. W toku śledztwa Milicjanci pytali nawet świadków czy słyszeli, że Janusz Sz. miał krzyczeć: „To wszystko niech wezmą P. i się udławią.” Sama Jolanta P. pytana w śledztwie o powody zbrodni zeznawała: „Brat bardzo się cieszył...