Gdy analizujemy akta sprawy zabójstwa Elżbiety, to jak w każdym śledztwie jest tam wiele wątków. Ktoś coś słyszał na imprezie, ktoś na kogoś donosi, ktoś jeździ czerwonym fiatem 125p. Często ludzie konfabulują. Bardzo trudno jest ze sprawy wyizolować wątki, które mają sens.
W tym zabójstwie mamy trzy potencjalne wersje. Zanim jednak do nich przejdziemy musimy postawić sobie jedną tezę, która jest kluczowa dla ustalenia sprawcy. Otóż sprawca poświęcił na tę zbrodnię cały weekend. Dziewczyna zniknęła w nocy z piątku na sobotę, zaś została podrzucona na budowę w nocy z niedzieli na poniedziałek. Sprawca musiał więc mieć gdzie ją przechować (żywą lub martwą) i musiał dysponować samochodem by przewieźć zwłoki.
Wersja pierwsza - Sprawcą jest mężczyzna, z którym Elżbieta opuściła dyskotekę.
Na podstawie zeznań świadków ustalono, że był to Artur S. Chłopak został zatrzymany, zbadano jego ubrania. podczas konwojowania był zdenerwowany i płakał. Nie przyznawał się, że wyszedł z Elżbietą. Mówił, że bawił się w innej części sali.
Jednakże trzeba wziąć pod uwagę, że Artur S. był młodym chłopakiem, mieszkał z matką, młodszym bratem. Wedle ich zeznań wrócił z dyskoteki i do poniedziałku był w domu. W poniedziałek poszedł zaś do pracy. Chłopak nie posiadał samochodu ani wolnego lokalu, w którym mógłby przechowywać zwłoki.
Wersja druga - Sprawcą jest jej chłopak Grzegorz W.
Jest to wersja niesprawdzona. Grzegorz miał motyw - zazdrość, że Elżbieta wyszła z dyskoteki z kim innym. Nie wiemy czy miał dostęp do samochodu. Nikt tego niestety nie zweryfikował. Grzegorz podał kilka wersji przebiegu krytycznego wieczora. W jednej z nich twierdził, że po dyskotece, o godzinie 1.00 w nocy udał się do mieszkania Elżbiety, ale nikt mu nie otworzył drzwi. (Jest to nieprawda, gdyż w mieszkaniu przebywała siostra Elżbiety). Może więc spotkał dziewczynę gdzieś po drodze?
Próbowałem odnaleźć Grzegorza W. W 1987. był zapaśnikiem w stylu wolnym, zawodnikiem Gwardii Warszawa. Pełnił służbę zastępczą w Nadwiślańskich Jednostkach Wojskowych MSW. Miał sukcesy sportowe - był wicemistrzem Polski. Potem zniknął. Zakładałem, że może podjął służbę w służbach specjalnych.
Dzięki pomocy dwóch niezależnych od siebie osób ustaliłem, że Grzegorz W. już podczas służby zastępczej uchodził za osobę niezorganizowaną i nadużywającą alkoholu. Potem wrócił do swego rodzinnego miasta i w krótkim czasie popełnił samobójstwo. Powiesił się.
Wersja ta jest w tej sytuacji nieweryfikowalna. Nie dowiemy się nigdy już, czy Grzegorz był niewinny, czy też sam wymierzył sobie sprawiedliwość.
Wersja trzecia - sprawca zabójstwa w ogóle nie pojawił się w aktach sprawy. Może spotkał Elżbietę między dyskoteką a domem? Może był jej znajomym? Może czekał pod domem?
I taka wersja pojawiła się w roku 2003...

Komentarze
Prześlij komentarz